Kwiecień to tęsknie wyczekiwany, przez rowerzystów, miesiąc gdyż właśnie wtedy zaczyna się dla nas prawdziwy sezon na rowerowe szaleństwa...
Świętokrzyski Klub Turystów Kolarzy „Kigari” zaliczył, zgodnie z planem dwie wiosenne wycieczki: 15 kwietnia jako inauguracja sezonu oraz 22 kwietnia wg zaplanowanego na ten sezon rozkładu jazdy;-)))
WYCIECZKA 15.04.2012
15 kwietnia 2012 r. nasz klub „Kigari” rozpoczął sezon rowerowy wycieczką pod sympatycznym hasłem „ROMANTYCZNA PRZYGODA- OKOLICE GÓRNA”. Jest to pierwsza wyprawa z zaplanowanego na bieżący sezon cyklu” Rodzinne szlaki rowerowe w Górach Świętokrzyskich”

Pogoda nie do końca była zachęcająca na wycieczkę rowerowa, ale mimo wszystko na kolegów klubowiczów jak zwykle, można było liczyć!!! Tradycyjnie wystartowaliśmy spod muszli koncertowej w parku miejskim i ruszyliśmy w stronę Cedzyny- tam też zrobiliśmy pierwszy przystanek na tamie.

Następnie przejechaliśmy koło kościoła pw. Św. Jacka w Leszczynach i skręciliśmy w prawo w kierunku Bęczkowa. W Niwach wjechaliśmy w szutrową drogę między domostwami i spokojnie dojechaliśmy do stacji paliw na wysokości Górna i przecięliśmy ruchliwą drogę E 74. Tu przy zajeździe „Biały Kruk” rozpoczęliśmy pionierską wycieczkę ”ROMANTYCZNA PRZYGODA- OKOLICE GÓRNA”. Rzeczywiście pionierska, bo dopiero 20 kwietnia w piątek o godz. 15.30 miała być ona pokazana społeczności świętokrzyskich rowerzystów jako atrakcja rodzinnych spacerów po Górach Świętokrzyskich.
Ruszyliśmy trasą zgodną z książkowym przewodnikiem . Pierwszy przystanek i pamiątkowe zdjęcia były już w osiedlu Górno, gdzie została postawiona kapliczka z figurką Chrystusa Frasobliwego. Figurka stoi na pięknym granitowym cokole a ufundowana została przez założyciela osiedla Zbigniewa Morawieckiego.

Dalej jedziemy między domkami, forsujemy rowerami potok i kierujemy się wzdłuż rzeki Warkocz. Z jezdni skręcamy w las i do Nowin i dalej asfaltową spokojna drogą przez Brzechów do Daleszyc… tam „myszkujemy” jak u siebie.
Postanawiamy zjechać z trasy i odwiedzamy punk agroturystyczny „Anatolka” w Kranowie. Tam prócz uroczej gospodyni , która wysiewała nasiona kwiatów witają nas jej psy i kot „Antoś”.
Po krótkim odpoczynku jedziemy krętą drogą do planowanego miejsca ogniskowego- na działkę koleżanki z klubu „Kigari”- Renaty Tomczak w Kaczynie. Tu odpoczywamy po 39 km przebytej trasy i rozpalamy ognisko. Pogawędki przy ognisku, pieczona kiełbaska i kaszanka oraz kubek gorącej herbaty wprawiają wszystkich w dobry nastrój i dodają sił na dalsza jazdę- trzeba przecież wrócić do domu;-))
Nasi koledzy nie zdejmując kasków ciężko pracowali siekierami , rąbiąc drewno, by podtrzymać ogień a i pogoda okazała się jednak sprzyjająca- żadnych opadów... Super, bo to przecież to rozpoczęcie sezonu rowerowego!!!!!

Po odpoczynku powrót do domu przez Marzysz, Kuby Młyny, Suków i górę Telegraf... Do zobaczenia na następnej wycieczce.
Tekst i foto dot. wyżej opisanej wycieczki to zasluga kol. RENATY TOMCZAK, która w tym dniu prowadziła wycieczkę i po raz kolejny ugościła kolegów na swojej pięknej działce w Kaczynie
WYCIECZKA 22 KWIETNIA
Kolejna wycieczka naszego klubu miała miejsce w niedzielę 22 kwietnia. O godz. 9:00, na zbiórce w parku zgłosiło się 15-ro rowerzystów i tak jak zwykle po kwadransie oczekiwania na spóźnialskich wyruszyliśmy w drogę.
Tym razem trasa wyprawy przedstawiała się następująco: Kielce- Wiśniówka- Kajetanów- Gruszka- Zagnańsk- Samsonów- Umer- Przyjmo- Kobylaki- Bobrza- Porzecze- Bugaj- Szczukowice- Górki Szczukowskie- Malików- Kielce.
Przejechaliśmy prawie 60 km- mój licznik pokazał 57km, zatrzymując się w kilku ciekawych miejscach. Oto one:
-
Dąb Bartek – w Zagnańsku.
Dla przypomnienia jest to dąb szypułkowy chroniony jako pomnik przyrody, rosnący przy drodze w leśnictwie Bartków. Nasz kochany staruszek „Bartek”, symbol regionu świetokrzyskiego, liczy sobie ponad 1000 lat.
-
Zakład Wielkopiecowy w Samsonowie ( ruiny Huty Józef)
Zakład wybudowany w 1598 roku z inicjatywy włoskich hutników Caccich. Produkcja miała charakter zbrojeniowy.W czasach Królestwa Polskiego był to jeden z większych zakładów metalurgii w regionie świętokrzyskim.W czasie Powstania Listopadowego wyrabiano broń dla wojsk powstańczych. W 1835 roku dokonano modernizacji pieca aby zwiększyć jego moc produkcyjną, która wynosiła 800 ton surówki. Po 250- ciu latach zaniechano wytopu żelaza. W 1866 roku ogromny pożar strawił i zniszczył doszczętnie 60% huty w Samsonowie. Kompleks Huty Józef jest ruiną trwałą. Możemy podziwiać zachowane ślady i obiekty dawnej świetności zakładu samsonowskiego: Wielki Piec z wieżą gichtochciągową (gichtową), kuźni, modelarni, suszarni, emaliarni oraz już tylko pozostałe fundamenty odlewni ( plac przed wielkim piecem).
-
Pozostałości Zakładów Wielkopiecowych w Bobrzy
Zakład wielkopiecowy w Bobrzy zlokalizowany został w 1824 roku przez Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Projekt zakładał wybudowanie pięciu wielkich pieców. Nad nimi, na wzniesieniu wzmocnionym murem oporowym zakładano postawienie budynków huty. Całkowitej realizacji projektu wybudowania największego w ówczesnych latach zakładu hutniczego, przeszkodziła klęska powstania listopadowego.
W wybudowanych już halach zlokalizowano więc na kilkadziesiąt lat gwoździarnię. Dziś najbardziej imponująco prezentuje się mur oporowy o długości około pół kilometra i maksymalnej wysokości 15 metrów, który zabezpieczał wzniesienie przed obsuwaniem się, a z korony którego miało odbywać się zasypywanie wsadu do wielkich pieców.
Z budynków zakładu pozostały dawne hale, domy osiedla dla pracowników zakładu i mury węgielni. Jest też dobrze zachowany staw, w którym dawniej gromadzono wodę dla celów przemysłowych.
Wycieczkę należy zaliczyć do bardzo udanych- dopisała pogoda oraz doborowe towarzystwo. Mieliśmy okazję porozmawiać, przedyskutować plany na nowy sezon rowerowy oraz podziwiać piękno przyrody i zabytków naszego regionu.
Dla mnie trasa ta miała ta charakter osobisty, ponieważ przez 8 lat mieszkałam jako dziecko w okolicy Zagnańska. Z miejscem tym łączą mnie piękne i miłe wspomnienia z dzieciństwa /mieszkałam tam do 14 r. ż./ i kazda wycieczka w te okolice to dla mnie „podróż sentymentalna”;-)