Wczoraj i przedwczoraj zaliczyliśmy w Tatrach to co najwyższe i najpiękniejsze.

Ale po kolei. W ubiegłą środę grupę rekonesansową przywiózł Andrzej – z marszu zaliczyli Giewont z godzinnym czekaniem w kolejce na szczyt. W czwartek grupa podzieliła się: Ryszard pospacerował na Kasprowy Wierch zaś Andrzej z Michałem I poszli na najtrudniejszą w Tatrach Orlą Perć. W piątek o 5 rano z Kielc Michał II zabrał do auta Lecha, Dorotę i mnie, pozostali wsiedli do autobusu. Wszyscy, tj. 11 osób z Klubu Górskiego PTTK Kielce spotkali się w schronisku nad Morskim Okiem. Tłum nad jeziorem był tak męczący, że... zasnąłem. Dopiero o zachodzie słońca samotnie ruszyłem żółtym szlakiem na Szpiglasową, gdzieś tak do ok. 1700 m, wracając po ciemku nasłuchiwałem niedźwiedzi... Po wspólnej kolacji, nocy, pobudce o 5 w sobotę, śniadaniu o 6 rano, pełnym składem ruszyliśmy na Rysy (tylko tandem Michałów postanowił zaliczyć po drodze sąsiedni, Mięguszowicki Szczyt Czarny 2410 m). O tej porze praktycznie byliśmy sami (nie licząc... płetwonurków). O tej wspinaczce, jak o każdej innej, można napisać tyle: im więcej trudu, tym więcej przyjemności (patrz foto), z czym na nizinach bywa różnie. Szczytowaliśmy ok. 9.30. Wracając napotkaliśmy tłumy, bardzo męczące nasze oczy spragnione widoków dziewiczej przyrody.cCd. we wpisie "Krywań po Rysach": http://turysta.swietokrzyski.eu/blog/Gorol/Krywan-po-Rysach-s2052.html
Odpowiedzi
Piękne widoki!!! Już
Piękne widoki!!! Już tęsknie... ;)
GRATULACJE;-))))) Wspaniała
GRATULACJE;-))))) Wspaniała wyprawa i piękne zdjęcia;-))) pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników wycieczki;-)))
AZJA